zaloguj się   |    mapa strony   |

Dzieje szkoły w Skotnikach

 

Szkoła Podstawowa nr 66 w Krakowie

Pierwsze zapiski o szkole w Skotnikach, wówczas jeszcze wsi podkrakowskiej, datują się na rok 1920.

W starej kronice szkolnej pod tą datą można znaleźć informacje na temat frekwencji uczniów. Wtedy uczęszczało do szkoły 180 dzieci. Kierownictwo szkoły spoczywało w rękach Jakóba (zapis imienia wg kroniki szkolnejGodzińskiego, który wraz z księdzem Janem Marszałem, Wojciechem Sośnickim i Józefem Pióreckim tworzył Radę Szkoły.

Od samego początku swego istnienia szkoła w Skotnikach borykała się przede wszystkim z problemami lokalowymi i z fatalnymi warunkami, jakie panowały w budynku szkolnym. I aż dziw, że właśnie tu, w tej starodawnej osadzie, sięgającej początkami czasów odległych, kiedy nie rozpoczęto jeszcze budowy Zamku na Wawelu, nie było budynku szkolnego z prawdziwego zdarzenia. Pomimo że ciągle mówiło się o budowie nowej szkoły (cytując zapiski z kroniki: "sprawa ta ciągnie się już całe lata, bo od roku 1912, kiedy to przyszedł tu w charakterze kierownika szkoły Godziński Jakób"), to jednak wszelkie starania kolejnych kierowników tej szkoły nie dawały żadnych rezultatów. Nie pomogła nawet akcja, którą zainicjował nowy kierownik szkoły Władysław Jaśkowski. Został on mianowany na to stanowisko w dniu 1 października 1937 r. Z jego inicjatywy zawiązany został komitet budowy szkoły w osobach ks. Franciszka Frockiego, wójta z Tyńca Emilewicza, sołtysa Machny i wszystkich radnych z Rady Gromadzkiej. Akcja miała na celu sprzedaż w drodze licytacji 210 mórg łąk i pastwisk, "które [jak czytamy w kronice] Skotniki poosiadają, a które gromadzie żadnego dochodu nie przynoszą". Nie udało się jednak w sposób sprawny przeprowadzić tej akcji (względy polityki rolnej państwa) i dlatego odsunięto plany budowy szkoły na wiosnę 1940 r. Ale tak naprawdę, jak pisze w kronice szkolnej WŁ. Jaśkowski, "termin budowy nowej szkoły przesuwa się w przyszłość nieokreśloną". Kierownik szkoły czynił co mógł, by nauka w Sotnikach mogła być kontynuowana. Gdy na początku 1939 roku komisja lekarska zamknęła szkołę z powodu katastrofalnego jej stanu, Wł. Jaśkowski wynajął sale u Krasnego i Jurgały. Potem przyszła jednak wojna. Po kampanii wrześniowej, kiedy Wł Jaśkowski wrócił do Skotnik, zastał klasy doszczętnie splądrowane i zniszczone. Sam więc organizował ławki, sam wykonywał tablice ścienne z dykty, sam je malował lakierem.

Okres przedwojenny w szkole skotnickiej to jednak nie tyko problemy. To także osiągnięcia. W 1938roku kierownik Jaśkowski zorganizował dla "tutejszej, najbiedniejszej dziatwy szkolnej dożywianie. 50 dzieci otrzymywało jako drugie śniadanie biała kawę i chleb z tłuszczem". Również wizytacje inspektora Witka przyniosły pozytywną ocenę nauczania w szkole. "W poziomie klas i dzieci - w wychowaniu i metodach nauczania, zauważył pan inspektor poprawę..." czytamy w kronice szkolnej pod datą 17 marca 1938 roku czy: "wizytacja wypadła zupełnie zadawalająco" pod datą 30 września tegoż roku.

Niestety 14 września 1940 roku obowiązki kierownika szkoły przejął Volksdeutsch Gwido Pększyc.

Dnia 19 września 1940 r. wójt Emilewicz w porozumieniu z kierownikiem Jaśkowskim, drogą licytacji, sprzedał stara szkolę za 400 zł Wojciechowi Wciśle na rozbiórkę.

Dnia 1 lipca 1941 r. Skotniki "zostały terytorialnie, prawnie i administracyjnie wcielone do miasta Krakowa". Od tej pory szkoła w Skotnikach staje się szkołą miejską.

Z dniem 1 września 1943 r. obowiązki kierownika szkoły objął Stanisław Pisarz. W tymże roku, dla celów dokształcania młodzieży, prowadzono popołudniową świetlicę za wiedzą Urzędu Szkolnego oraz sprzedaż zeszytów i przyborów szkolnych po cenach niższych.

Okres powojenny rozpoczął się od tych samych problemów, które nękały władze szkolne przed wojną. Co prawda do dyspozycji szkoły oddano budynek folwarczny, ale jego stan techniczny był niezadowalający i nie odpowiadał, jak czytamy w kronice szkolnej, "absolutnie warunkom, w jakich uczyć powinny się dzieci robotnicze".

1949 kierownikiem szkoły mianowano Helenę Wałach. Stanisław Pisarz ustąpił na własną prośbę.

Zespół nauczycielski pracujący w szkole pod koniec roku szkolnego 1949/50 – w środku nowo mianowany kierownik szkoły Władysław Niewiarowski.

 

Momentem przełomowym w dziejach szkoły w Skotnikach było objęcie stanowiska kierownika szkoły przez Władysława Niewiarowskiego, który, na własną prośbę, z dniem 1 marca 1950 roku został przeniesiony z powiatu bocheńskiego.


Od samego początku swego urzędowania Niewiarowski wszczął starania o budowę nowej szkoły, o powiększenie liczby klas, o założenie stałej biblioteki. Zresztą już wkrótce, bo 7 maja 1950 r. uroczyście otwarł Bibliotekę Gromadzką liczącą przeszło 100 własnych książek i 100 pożyczonych z Biblioteki Miejskiej.

Starania kierownika Niewiarowskiego o budowę nowej szkoły od początku napotykały na wiele problemów. Jednym z nich był fakt, iż budowa szkoły w Skonikach nie była ujęta w sześcioletnim planie narodowym, a więc z samego założenia polityki Polski Ludowej w najbliższym czasie nie mogła być rozpoczęta. Pomimo jednak takich przeszkód kierownik szkoły podjął starania, aby włączyć budowę nowej szkoły do planu sześcioletniego. W tym celu wraz z przedstawicielami Komitetu Rodzicielskiego i wydziału Oświaty Krakowa udał się do Warszawy, do Ministerstwa Oświaty z prośbą o włączenie budowy szkoły podstawowej do Państwowego Planu Inwestycyjnego na rok 1950 jako tzw. inwestycje pozalimitowe. Kierownik Niewiarowski nie pojechał tam z pustymi rękami. Skotniki posiadały już 2 hektarową parcelę pod budowę nowej szkoły, umowę z przedsiębiorstwem budowlanym, które rozpoczęło już wstępne przygotowania do budowy, projekt budowy, zobowiązania ludności dania robocizny. Pomimo tego jednak prośba została przez Ministerstwo odrzucona. Na początku '51 roku Komitet Rodzicielski oraz kierownik Niewiarowski ponownie, z tą samą prośbą, wystosował pismo do władz PRL, do Prezydenta Rzeczpospolitej Bolesława Bieruta, premiera Cyrankiewicza i Państwowej Komisji Planowania Gospodarczego. W maju '51 roku delegacja w składzie: Władysław Niewiarowski, Andrzej Szczypczyk, Michal Pyrc, Jan Krasny udała się po raz drugi do Warszawy, do Ministerstwa Oświaty w sprawie wciągnięcia budowy szkoły do Państwowego Planu Inwestycyjnego w roku 1951. Delegacji udało się także dostać do gabinetu premiera Cyrankiewicza, który obiecał wszelką pomoc.

 

I tak w końcu nadeszło pismo z Prezydium Rady Ministrów, w którym stwierdzano, iż włączono budowę szkoły w Skotnikach do planu inwestycyjnego na rok 1951.


A więc po długich staraniach budować się będzie"najnowocześniejszy i najpiękniejszy w Krakowie budynek szkolny, który będzie służył wielkiemu dziełu oświaty wśród młodzieży i dorosłych - jako symbol czasu i wyraz troski ludowej o zapewnienie oświaty" (to cytat z artykułu zamieszczonego w Dzienniku Polskim z lipca '51). Koszt budowy miał wynieść 1 500 000 złotych. Oczywiście, jak to bywało z planami inwestycyjnymi Polski Ludowej, wyniósł dużo więcej.

Niemniej jednak był to w końcu krok milowy na drodze budowy nowej szkoły.

 

W dniu 29 lipca 1951 roku odbyła się uroczystość założenia kamienia węgielnego pod nowa szkołę. Protektorat nad tą uroczystością sprawował przewodniczący Prezydium Miejskiej Rady Narodowej Marcin Waligóra. Przemówienia były długie, mówili ci bardzo zasłużeni i ci mniej, a cała impreza zakończyła się zabawą ludową.

 

Ruszyła więc pełną parą budowa nowej szkoły. Firmą budującą szkołę zostało Miejskie Przedsiębiorstwo Remontowo-Budowlane.

W artykule prasowym z Dziennika Polskiego z sierpnia 1951 roku Marcin Waligóra, ówczesny Przewodniczący Prezydium Rady Narodowej, pisze: "W Skotnikach zostanie zbudowany wzorowy, nowoczesny budynek szkolny, jednopiętrowy, który będzie obejmował 7 izb lekcyjnych, kancelarię, 5 gabinetów (fizyczny, chemiczny, hodowlany, zajęć praktycznych i pomocy naukowych), 1 salę gimnastyczną wraz z szatnią, świetlicę, czytelnię (nawiasem mówiąc, gdzie ona się teraz podziała), pokój nauczycielski, pokój lekarza, salę rekreacyjną, kuchnię i dyżurkę woźnego. Budynek będzie całkowicie zradiofonizowany i wyposażony w instalację umożliwiającą porozumiewanie się przez mikrofon ze wszystkimi salami. Do szkoły tej będą uczęszczać dzieci ze Skotnik oraz częściowo- do wyższych klas- dzieci z dzielnicy Kostrze".

Prace budowlane. Prace budowlane.

 

Rozpoczął się rok szkolny 1950/51.W całym natłoku prac związanych z budową nowej szkoły nie zapomniano oczywiście o odpowiednim kształtowaniu świadomości ideologicznej nauczycieli. Egzamin z zakresu ideologii marksistowsko - leninowskiej złożyła część grona pedagogicznego. Wydarzenie to było tak doniosłe, że znalazło się na kartach kroniki szkolnej.

A szkoła rosła dalej. W końcu stycznia '52 roku budynek był już zadaszony i oszklony, w kwietniu wytynkowany. Rozpoczęto również podłączenia wodociągowe i centralnego ogrzewania.

W dniu 20 lipca 1952 roku nastąpiło uroczyste otwarcie nowej szkoły. Przemówieniom nie było końca, gmach zdobiły trzy olbrzymie portrety panów: Lenina, Bieruta, Stalina oraz napis: "Braterskie pozdrowienie walczącej o pokój młodzieży świata". Portrety były tak wielkie, że środkowa część nowej szkoły była w końcu mało widoczna, a napis wprowadzał pewną dezorientacje co do celu uroczystości. W końcu nie wiadomo było czy to otwarcie szkoły dla dzieci, czy jakaś manifestacja polityczna w związku z zagrożeniem wojną. Ale takie to były czasy. Koniec końców szkołę w Skotnikach otwarto.

Uroczyste otwarcie szkoły - Uroczyste otwarcie szkoły -

 

Uroczyste otwarcie szkoły -

 

Szkoła otrzymała patrona i nazwę: "Szkoła ogólnokształcąca stopnia podstawowego nr 66 imienia Edwarda Dembowskiego w Krakowie - Skotnikach. Miejscowa ludność chciała nadać szkole imię Józefa Cyrankiewicza, ale, na szczęście dla nas, potomnych, zwyciężył argument, iż patronem powinien być bohater narodowy związany z Podgórzem. I tak padło na Dembowskiego.

Nowy rok szkolny 1952/53 rozpoczął się uroczystą akademią w nowym już gmachu z udziałem przedstawicieli Dzielnicowego Komitetu PZPR. Uroczyście się rozpoczął i na tym stanęło. W nowej szkole nie było bowiem stałego grona pedagogicznego. Nieustanne zmiany, przenoszenia nauczycieli, przyjmowanie nowych, to podstawowa bolączka kierownika szkoły Niewiarowskiego. "W nowej szkole - jak pisze Niewiarowski w kronice szkolnej - namarzliśmy się także dobrze, bo centralne ogrzewanie zostało ostatecznie wmontowane przy końcu grudnia 52 r. i to jeszcze nie kompletnie, bo rury nie zostały zaizolowane". Podczas zimy w następnym roku trzykrotnie doszło do pęknięcia przewodów c.o. Ale tak to niestety bywało z inwestycjami Polski Ludowej, szczególnie tymi spoza limitu.

Pełną, stałą obsadę szkoła miała dopiero od roku szkolnego 1953/54. Radę Pedagogiczna tworzyli: kierownik szkoły Władysław Niewiarowski, Anna Niewiarowska, Stanisława Zacharska, Kazimiera Dobrzańska, Wiesław Palczewski, Mieczysława Myśliwska, Ludmiła Niewiarowska.

Ten rok przyniósł także pierwsze sukcesy. W maju chór szkolny brał udział w eliminacjach dzielnicowych zespołów artystycznych i został wyróżniony. Również egzaminy promocyjne i końcowe klas od V-VII wypadły dość dobrze. Młodzież szkolna wciągnęła się także do pracy społecznej. Uczniowie ze szkoły w Skotnikach [cytując za "Echem Krakowa" z września '54 roku] "z dużą aktywnością uczestniczą w walce ze stonką (...) z zachwaszczaniem pól.

Klasa VI. Rok szkolny 1955/56

 

Rok szkolny 1955/56 to przede wszystkim osiągnięcia sportowe uczniów SP 66. W zimowych Igrzyskach Dzielnicowych III miejsce w saneczkowaniu zdobyła Janina Piórecka z klasy VI. W igrzyskach wiosennych trójka chłopców i dziewcząt zdobyła w marszach patrolowych II miejsce, uzyskując po raz pierwszy w tej szkole dyplomy.

 

Także "poziom wychowawczo - naukowy szkoły - jak pisze w kronice szkolnej WŁ. Niewiarowski - stale się podnosi".


Opiekę nad nową szkołą powierzono instytutowi Odlewnictwa w Borku Fałęckim i Spółdzielni Samochodowej na ul. Hetmańskiej. Jak wynika z zapisków w szkolnej kronice więcej zainteresowania szkołą i jej pracą okazywał Instytut Odlewnictwa, który organizował m. in. choinki noworoczne z dziadkiem mrozem (wypisz wymaluj święty Mikołaj) w roli głównej. Dzieci natomiast prezentowały się w występach artystycznych tańcząc i trojaka, i inne tańce ludowe. Oczywiście chłopcy ubrani byli, w jakże narodowe, stroje górników.

Rok '57 i '58 to ostateczne wykończenie elewacji szkoły, zagospodarowanie jej otoczenia i urządzenie szatni w niewykończonej części sutereny, pomalowanie sal i korytarzy w ramach prac wykończeniowych.

Rok '57 to także rok, w którym ze ścian znikają portrety B.Bieruta. Na krótko natomiast zawitają lekcje religii i krzyże na ścianach.

Rok szkolny 1959/60 to przydzielenie po raz pierwszy etatowej bibliotekarki, obywatelki, jak się wówczas mówiło, Marii Knapik.

Rok później szkoła przystąpiła do zakładania pracowni fizyczno - chemicznej i prac ręcznych. W tymże roku uruchomiono także w suterenie świetlicę środowiskową. Początkowo kierownikiem świetlicy była Aleksandra Piórecka, a Potem Krystyna Sośnicka. Prócz świetlicy działają wtedy w szkole kółka zainteresowań: recytatorskie, biologiczno - inspektowe, turystyczno - krajoznawcze. Ciekawe doświadczenia prowadzi w tym czasie koleżanka Figura, a za nią koleżanka Miazek tzw. "pracy w zespole". Polegało to "na podziale klasy na zespoły liczące 5-6 uczniów o różnym poziomie intelektualnym. Obowiązkiem zespołu jest podciągniecie swych członków na jak najwyższy poziom. Jest to pierwszorzędna metoda wychowawczo - naukowa z punktu widzenia pedagogiki socjalistycznej"(cytat z kroniki szkolnej).

Ostatnie zapiski w kronice szkolnej dokonane przez Władysława Niewiarowszkiego kończą się na roku szkolnym 1962/63. Liczba oddziałów wynosiła wtedy 13, poza kierownikiem szkoły było 13 wychowawców.

Rok szkolny 1965/66 to nowy kierownik szkoły, to także nowa kronika szkolna. Kierownikiem zostajeJózef Chmielowski. Do szkoły uczęszczało 386 dzieci. Tutaj także pojawia się pierwsza wzmianka o Pani Halinie Machno, która zostaje sekretarką szkoły.

Następny rok przyniósł zmianę na stanowisku kierownika szkoły. Zostaje nim Jan Nyczyk. Józef Chmielowski odchodzi na własne żądanie na kierownika szkoły w Bieżanowie.

Jest to także rok, w którym szkołę podstawową ukończyli ósmoklasiści.

Kolejne lata to przede wszystkim kapitalny remont budynku szkolnego z wymianą dachówek, instalacji elektrycznej, malowaniem sal włącznie.

Zapiski w drugiej kronice szkolnej doprowadzone są do roku 1980.

Lata siedemdziesiąte w SP 66 to w miarę ustabilizowane grono pedagogiczne w składzie : Jan Nyczyk, Aleksandra Piórecka, Ewa Gembora, Lidia Jarosławska, Cecylia Adamus, Maria Boruchowska, Bożena Kabala, Józef Jarosławski, Aldona Czarnecka, Barbara Oleksy, Anna Maroszek.

To także sukcesy na arenie przedmiotowej i sportowej. Uczniowie szkoły brali udział w rejonowym konkursie geograficznym, w Olimpiadzie Historycznej (9 miejsce), w II Olimpiadzie Wiedzy o Partii, w Olimpiadzie Chemicznej, w Halowych Mistrzostwach Szkół Podstawowych w Piłce Ręcznej, w Turnieju Koszykówki Dziewcząt, w Zawodach o Mistrzostwo Dzielnicy. Pod koniec roku szkolnego 1980 Trybuś Elżbieta i Danuta Krasula otrzymały na akademii w "Koronie" dyplomy wzorowych uczennic z ramienia Wydziału Oświaty.

1982 stanowisko dyrektora szkoły objął Józef Jarosławski, w dziewięć lat później, w roku 1991, pani Sławomira Gawin.

W latach 1982 - 2001 nastąpił dalszy rozwój szkoły. W 1993 r. odbyła się uroczystość czterdziestolecia, którą zaszczycił swoją obecnością Prezydent Miasta Krakowa Józef Lassota. W szkole przeprowadzono liczne remonty. Uczniowie zdobywali czołowe miejsca w konkursach międzyszkolnych, zawodach sportowych, biegu samorządowym, konkursie ekologicznym Eko i My.

Od 1 września 2001 roku funkcję dyrektora szkoły sprawuje pan Jacek Tomana. Zapoczątkował on coroczne spotkania z teatrem – Przeglądy Teatrzyków Dziecięcych oraz wiosenne spotkania z rodzinami uczniów – Peryferiady Skotnickie.

 

Nowa sala gimnastyczna.

 

 

16 października 2009 roku to dzień uroczystego otwarcia nowej sali gimnastycznej.

 

 

 

/Opracowanie na podstawie materiałów p. A. Gruntkowskiej/